Zanurzyć się w naturze

Każdy z nas marzy w ciągu dnia o cudownej, gorącej, kojącej kąpieli. Odprężającej, uspokajającej, dodającej siły… Ilekroć o tym myślimy, to zawsze wyobrażamy sobie zapach, który towarzyszy takiej kąpieli. I atmosfera pewnej tajemniczości, którą niesie ze sobą naturalnie rozchodząca się po łazience para.

Kąpiel

Sięgamy do naszych zapachów. Są zawsze w zasięgu. Jest zestaw kosmetyków do kąpieli, są świece, nastrój, spokój… Za drzwiami pozostały troski, kłopoty, zmartwienia… I mąż, który właśnie wrócił z delegacji i coś do mnie mówi…

Ale to jest poza mną. Nie słyszę tego zgiełku. Nie słyszę jego. Zanurzam się w naturze. Kąpiel zabiera mnie w błogą podróż w nieznane… Zamykam oczy i śnię. Zmęczenie odpływa z każdą sekundą, minutą.

Bańka mydlana

Pukanie do drzwi mnie otrzeźwia. To córka. Pyta, kiedy wychodzę, bo ona też chcę się wykąpać. Cóż, romantyczna chwila zapomnienia prysła, jak bańka mydlana. Trzeba wrócić do twardej rzeczywistości i codziennych obowiązków. Jednak te minuty były warte samotności.

Naturalnie

Jeszcze tylko balsam. Przetarcie zaparowanego lustra i spojrzenie w jego głębię… Znów naturalnie pukanie i głośne: “Mamo!”…

Poranek

Czasami lubię wstać skoro świt, by w samotności znów odpłynąć w kąpieli na drugą stronę mojej wyobraźni. Tam, gdzie chciałabym być. Gdzie słońce otula swoim ciepłem, a wiatr smaga delikatnie moje ciało. Zanurzam się wtedy głębiej. I nasłuchuję, czy dom już się obudził. Czy mogę jeszcze być sama w pistacjowych, czy różanych zapachach.

Halo!

Wstali. “Tupot białych mew” można by rzec za piosenką. Pewnie za chwilę będą wołać za mną. No tak… Pukanie do drzwi. “Jesteś tam?”. Małżonek łaskawie przypomniał sobie o mnie. Muszę wyjść. Samo życie.

Obiad

A może, kiedy wszyscy domownicy zajmą się swoimi obowiązkami, znów uda mi się uciec na “tamtą” stronę. Zabiorę ze sobą zestaw kosmetyków… Te naturalne wyciągi, balsamy, esencje, pasty oczyszczające, kremy nawilżające, żele wygładzające… Bez chemii, wszystko naturalne, jak ja. Zasługuję na to.

Kolacja

Udało się! Zanurzyłam się znów. Było cudownie! Muszę podziękować mojej koleżance, że namówiła mnie na ten zestaw kosmetyków. Mój szanowny małżonek śmiał się: “Maseczka z ogórka?”, “Krem z dyni?”… Ale ja sobie nic z tego nie robię. I sięgam po olejek z nasion, czy drzewa herbacianego.

Noc

Zmrok, dzieciaki w łóżkach. Mąż wpatrzony w telewizor. A ja już czekam, by wsunąć się za drzwi łazienki w moje naturalne królestwo. Do mojego świata. Szybko się uwijam z moimi obowiązkami i już jestem pośród olejków, balsamów, zapachów… Tylko żeby znowu nie było puk, puk…

Zdjęcie utworzone przez freepik - pl.freepik.com